Espresso Martini – historia i whisky twist

Są takie drinki, które, gdyby nie istniały, to trzeba byłoby je wymyślić. Takim drinkiem jest espresso martini, a historia jego powstania to bezbłędne połączenie wszystkich składników filozofii Ballantine’s “tak to robię” – niezależności, odwagi i chlustu genialnej bezczelności.
Za barem w Soho Brasserie stał Dick Bradsell – człowiek, który nigdy nie trzymał się sztywnych reguł. Wiedział, że najlepsze rzeczy powstają wtedy, gdy przestajesz pytać, czy wolno, i po prostu to robisz.
Pewnego dnia do jego baru weszła top modelka i poprosiła o drink, który „najpierw obudzi, a potem zmiecie z nóg”. Bradsell nie sięgnął po żaden klasyczny przepis. Sięgnął po espresso, likier kawowy i wódkę – i w jednej chwili stworzył legendę.
Na początku nazwał go Vodka Espresso. Potem, gdy drink zaczął pojawiać się w kieliszkach martini, przemianował go na Espresso Martini. Bo dlaczego nie?

Dlaczego „martini”? Styl życia, nie sam kieliszek

W latach 80. słowo martini oznaczało więcej niż kombinację ginu i wermutu – oznaczało postawę wobec życia i świata. Drink w wysokim kieliszku był symbolem luzu, pewności siebie i miejskiej elegancji.
Espresso Martini doskonale wpisało się w ten klimat. Było płynną esencją tego, co Londyn ma najlepszego do zaoferowania nocą: klubowym światłem i kawową energią. Było jak późne wyjście, które przeciąga się do świtu.

Whisky twist: Ballantine’s Espresso Martini

Jeśli Dick Bradsell żyłby dziś, pewnie znów zrobiłby coś po swojemu. Może właśnie to – zamiast wódki użyłby whisky Ballantine’s. Bo w końcu Espresso Martini to drink, który żyje i oddycha filozofią „Tak to robię”. Z Ballantine’s zyskuje więcej głębi, ciepła i elegancji.
Kawowa gorycz łączy się z miodową słodyczą i nutami wanilii, tworząc połączenie, które ma charakter – i odwagę, by wyróżniać się z tłumu.

Klasyk, który nie zna sformułowania „powinno się”

Espresso Martini to coś więcej niż drink – to sposób myślenia. Powstał z impulsu, z ciekawości, z potrzeby zrobienia czegoś po swojemu. I dlatego przetrwał dekady, zmieniając się razem z ludźmi, którzy nie boją się eksperymentować.
W wersji z Ballantine’s staje się jeszcze bardziej wyrazisty. To hołd dla tych, którzy idą własną drogą. Bo jedni trzymają się przepisu. A inni – robią to po swojemu.
A Ty? Jak to robisz?